Niby miesiąc ciężki dla studentów, niby miesiąc egzaminów i sesji ale jakoś wyjątkowo go lubię. Zasłużył sobie pewnie tym że to miesiąc moich urodzin ale nie tylko. Trwa jescze przerwa świąteczna, powoli powraca się do swoich zajęć, akademików i życia codziennego, za którym jednak po czasie się tęskni. W tym roku poświąteczna laba trwała u mnie stanowczo za długo iii... muszę to przyznać ale z radością wróciłam do Krakowa. A sesja... cóż. Nie taka straszna jak ją malują ;) przynajmniej na ostatnim roku studiów. No i znowu ferie. Styczeń zleciał jak z bicza strzelił. Chwała za aparaty i telefony, którymi jednak można trochę chwil zatrzymać. Gdyby nie zdjecia, za parę tygodni zapomniałabym na czym zleciał mi styczeń. A tak, oto i moje wspomnienia ;)
piątek, 6 lutego 2015
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Blue Mondey
Nie dość, że najbardziej depresyjny to jeszcze poniedziałek... Że ten dzień nie będzie udany wiedziałam już minutę po przebudzeniu, kiedy nie zdąrzyłam dobrze wstać a już miałam siniaka na głowie. Potem jeszcze tylko pasta na koszulce zamiast na zębach, dziura w ulubionych spodniach, czerwone światła na każdej krzyżówce i takie tam. Można by rzec: dzień jak codzień, ale dzisiaj przynajmniej jest usprawiedliwienie. Bezkarnie siedzę pod kołdrą a jedyna aktywność to klikanie myszką w "kolejny odcinek". Nie ma sensu walczyć. Ktoś mądry obliczył, że jest najbardziej depresyjny dzień właśnie dziś, więc niechaj tak będzie. Po co się szarpać jak można schować się pod pierzynką i spokojnie przeczekać? Jutro nie będzie wymówki. Trzeba będzie stawić czoła życiu, zimie, uczelni, zbliżającej się sesji i tym wszystkim czychającym gdzieś problemom.
Dla rozluźnienia atmosfery zapodaję kilka zdjęć z najwspanialszych dni mojego życia. To taki mocny kontrast dla dnia takiego jak ten dziś :)
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Fotograficzny kalendarz adwentowy

Bardzo spodobał mi się pomysł rzucony przez autorkę bloga kameralna.com.pl. Postanowiłam dołączyć i też zrobić trochę zdjęć. Więcej o tym znajdziecie TUTAJ.
Oto co powstało:
2. Pysznie - pierniczki wiadomo, zawsze spoko ;D
4. Kolory jesieni
5. Czytam
6. Prezent
7. Leniwy poranek - ojjj taki leniwy poniedziałkowy poranek
9. Relaks - tak najlepiej
11. Kawa - tylko z ciachem
12. Dłonie
13. Słodki - słodki Kraków
15. Biały - biały dziadek mróz w końcu zawitał
17. Miłość
19. Ja - jak świątecznie to świątecznie
21. Ulubiony kolor - czerwony
22. Dekoracja
23. Choinka
Już teraz wspomnienia świąt nigdy nie uciekną ;)
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Przedświąteczna zady(u)ma
Ale dym! Mama krzyczy, biega, sprząta. Choinka, ciastka, chleb upiec, ciastka, ryba, zakupy. Jeszcze to i tamto a o tamtym zapomniałam. Pies chowa się po kątach, ratuj się kto może. Staniesz na drodze mamie - już po tobie. Nie miałeś nic w rękach, to już masz. Ścierka, miotła? nie ważne. Cokolwiek. Jak nic nie robisz to lepiej udawaj. Komputer? Telewizor? Zapomnij. Mord na Tobie gwarantowany. Lepiej nie podpadać.
A gdzie ten świąteczny, magiczny czas ja się pytam? W reklamach tak ładnie to ujęli. Przy stole siedzi rodzinka. Wszyscy tacy piękni, stroje prosto od Prady, żona o idealnej figurze, mąż w idealnie zawiązanym krawacie, dzieci idealnie grzeczne, prezenty idealnie zapakowane, pies siedzi cichutko w kąciku. Ochy i achy. No i nie zapominajmy - za oknem sypie śnieg. A jakże.
Sranie w banie. Każdy wie jak to wygląda naprawdę. Na kilka dni przed Wigilią atmosfera napięta (co by nie mówić niebezpieczna). Biegamy, sprzątamy, w powyciąganym dresie. No ale co? Ktoś chciałby wskoczyć w ten idealny obrazek? Chyba nie.
piątek, 12 grudnia 2014
Świąteczny zapach
Ostatni dzień wyzwania. Chyba najtrudniejszy. No bo jak sfotografować zapach? Może kiedyś,
w przyszłości... Dzisiaj niestety "radźta se sami".
Wiadomo. Zapach pierników rządzi. Choinka prosto z lasu (czy tam szkółki leśnej) też daje radę. Do tego mandarynki, pomarańcze, goździki i wiemy że święta wiszą w powietrzu. Dołączmy smażonego karpia, sernik prosto z piekarnika, kutię o miodowo-orzechowym zapachu - szał.
Ja i mój nos niestety na te zapaszki jeszcze musimy poczekać. Do domu daleko ale czas mija szybko.
W akademiku grudzień pachnie co najwyżej zbliżającą się sesją (chyba raczej śmierdzi). Czasem czuć też jajecznicę, tosty, parówki i spalone pierogi (ostatnia porcyjka od mamusi).
Subskrybuj:
Posty (Atom)













